Lipca 15 2024 20:26:57
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


Przypis


Przypisy LD do listów poetyckich Fr. Morawskiego „Klasycy i romantycy polscy w dwóch listach”

Franciszek Morawski, zanim zaczął walczyć pod Napoleonem, zanim został generałem dyżurnym armii Królestwa Kongresowego i ministrem wojny w powstaniu listopadowym, zanim powrócił z zesłania, z Wołogdy do rodzinnej Luboni, to najpierw studiował prawo we Frankfurcie nad Odrą, a później brylował w przedpowstaniowych salonach Warszawy i w pałacach Kongresówki. Ulubione zajęcie Franciszka Morawskiego w warszawskim salonie Wincentego Krasińskiego polegało na godzeniu ognia z wodą, z pełną wiedzą o obcości godzonych żywiołów, czyli na próbie godzenia klasyków z romantykami.

- - - - - - - - - -

Sam był i jest nadal różnie postrzegany. Jedni uważają go za bliższego klasykom inni zaś za zwolennika romantyków. Na stronie internetowej jednego z liceów ogólnokształcących w materiałe o romantyzmie w Polsce jest fragment zaliczający go jednoznacznie do „obozu klasyków”; oto ten fragment:

»Lata 1818-1820: toczy się spór klasyków z romantykami. Po stronie klasyków wzięli w nim udział Jan Śniadecki - rektor Uniwersytetu Wileńskiego, astronom, matematyk, Kajetan Koźmian - poeta, tłumacz, Ludwik Osiński - dyrektor Teatru Narodowego, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Franciszek Salezy Dmochowski - rówieśnik młodych poetów, przeciwnik nowatorstwa w sztuce, Franciszek Morawski - generał napoleoński, bajkopisarz. Wśród zwolenników romantyzmu znaleźli się: Kazimierz Brodziński - żołnierz kampanii napoleońskiej, postać znana w środowisku umysłowym i literackim, Adam Mickiewicz, Maurycy Mochnacki - wybitny krytyk literatury. Spór rozpoczął Jan Śniadecki artykułem "O pismach klasycznych i romantycznych" (1819r.), będącym krytycznym komentarzem rozprawy K. Brodzińskiego "O klasyczności i romantyczności", w której ten zdecydowanie opowiadał się po stronie nowych idei. Adam Mickiewicz zabrał głos w dyskusji "Odą do młodości", oraz tomikiem "Ballady i romanse" (tu zwłaszcza ballada "Romantyczność" traktowana jako manifest nowej sztuki, oraz rozprawa "O poezji romantycznej". W 1825 r. Maurycy Mochnacki napisał artykuł pt. "Niektóre uwagi nad poezją romantyczną". Spór zakończył się zdecydowanym zwycięstwem "młodych". Kres dyskusjom teoretyczno-literackim przyniósł wybuch powstania listopadowego.«

- - - - - - - - - -

Zaprzyjaźniony z Franciszkiem Morawskim Andrzej Edward Koźmian zalicza go natomiast do zwolenników „obozu romantyków”, pisząc w swoich „Pamiętnikach z dziewiętnastego wieku”:

»Morawski, dowodząc brygadą piechoty, stał na zimowych leżach w Lublinie; w lecie przybywał do obozu pod Powązkami, w zimie na Nowy Rok ruski zjeżdżał dla złożenia wraz z innymi dowódzcami wojska życzeń wielkiemu księciu. [...] Podczas jego bytności rozweselały się także i ożywiały zebrania u jenerała Krasińskiego przy hojnej gościnności gospodarza; płynęły wiersze, dowcipne słowa, toczyły się rozprawy literackie i spory klasyczno-romantyczne między Osińskim i moim ojcem z jednej, między Morawskim, połączonym z młodszymi literatami, z drugiej strony; wtenczas to i Jaxa występował na scenę z całym orszakiem śmieszności i wtenczas polowanie na te śmieszności jego stawało się najwięcej ożywione: sypał się grad epigramatów, konceptów, wierszyków, panowała swoboda i wesołość.«

- - - - - - - - - -

Marian Brandys w pierwszej części trylogii historycznej „Koniec świata szwoleżerów” (Wyd. ISKRY, Warszawa 1972) zatytułowanej „Czcigodni weterani”, w rozdziale „Opinogórczyk” (str. 138-139) cytuje list Franciszka Morawskiego do generała Wncentego Krasińskiego, oceniając autora listu jako poetę okresu przejściowego – jeszcze formalnie zaliczanego do klasyków lecz dostrzegającego i uznającego „sposób pisania” romantyków. M. Brandys pisze m. in.:

» Następny list [Franciszka Morawskiego – przyp. LD] do Krasińskiego - wyjątkowo datowany - z 16 grudnia 1824 roku, jest bardzo długi, więc przytaczam go tylko w najistotniejszych fragmentach. Pełno w tym liście pogłosów zażartych bojów literackich miedzy klasykami a romantykami, wszczętych z chwilą przeniknięcia z Litwy do Królestwa pierwszych tomików poezji Mickiewicza, a potem z miesiąca na miesiąc przybierających na sile. Dla dostojnych koryfeuszy literatury pseudoklasycznej - takich, jak Kajetan Kożmian czy Ludwik Osiński - było kamieniem obrazy wszystko, co przynosili z sobą młodzi poeci romantyczni. Drażniły ich i oburzały do głębi rozwichrzone wiersze, wyłamujące się z kanonów klasycznej wersyfikacji, egzaltowana uczuciowość przeciwstawiana „mędrca szkiełku i oku", ludowa tematyka czerpana z „gminnych wierzeń i zabobonów", a nade wszystko ciągłe podkreślanie przez romantyków narodowego i patriotycznego charakteru nowej poezji. Morawski - formalnie przynależny do obozu klasycznego, lecz świadomy wszystkich jego wad i śmiesznostek - potrafił jednak dostrzec, że klasycy powoli łamali się pod naporem romantyków i częściowo przejmowali ich sposób pisania.

„...Mimo wielkich niedorzeczności Mickiewicza zazdroszczą mu oni skrycie niektórych ballad, umieją cenić bogactwo farb poetycznych w »Świteziance«... i uznają wreszcie, że mogą być lepsze i gorsze ballady. Niech przecież Jenerał nie powiada im o tem, bo jakby się pomiarkowali, toby gotowi z przestrachu na dwa wieki w tył odskoczyć, a takie wielkie skoki psują foremność klasyczną i smętnymi by były dla olbrzymów naszej sławy, a co gorsza iżby znowu swoje starożytne monopolium wprowadzali na wszystkie płody i jakby nie dosyć ich było w naszej ziemi, jeszcze na Parnasie mielibyśmy Newachowiczów [Leon Niewachowicz, znienawidzony w Warszawie dzierżawca monopoli: wódczanego i tabacznego. Protegowany Nowosilcowa i Roźnieckiego – przyp. MB] ...
Pisze mi Kożmian, że Jenerał chory. Czemu? Na co? Po co? Ja będąc w miejscu Jenerała byłbym zdrów iak ryba. Majątek, starostwa, syn jedynak, cały firmament na piersiach, sława własna, sława nawet od przodków pożyczona, mieszkanie w stolicy, wesołość humoru, skryty pokoik i codzień Girardot [Lekarz pułkowy szwoleżerów, stale rezydujący w domu dawnego dowódcy – przyp. MB], cóż tu może zdrowie popsuć, co szczęśliwszym uczynić? Reszta od nas zależy. Aide toi, le ciel foldera [Pomagaj sobie, niebo ci pomoże (franc.) – przyp. MB] ... Jakże się tam skończył nasz proces? Mówią, że i Jaxa był raz pozwany na Ukrainie i choć stanął, osądzono go in contumaciam (zaocznie — MB), dlatego, że się zawsze całych ludzi pozywa, a nie bez głowy, uznany więc był za nieprzytomnego (nieobecnego — MB) i na baty skazany. Chciał on tą kontumacyą tylną część obronić, ale się nie udało i tam był uznany w całej swojej przytomności...
...Proszę Jenerała donieść mi co w Warszawie... a zwłaszcza o sobie i o Zygmuntku, którego ściskam serdecznie. Proszę przypomnieć mnie także Panu Niemcewiczowi, gdyż ani wątpię, iż Jenerał starasz się jak najczęściey uzacniać dom swój jego obecnością. Koźmiana, Osińskiego ściskam i chciałbym aby w swoim sercu czuli prawdę tego przysłowia, kto się kłóci, ten się kocha. Niech mi Jenerał przyśle rozprawę Osińskiego czytaną gdzieś tam na posiedzeniu o tłumaczeniach, bom jej bardzo ciekaw. Będzież to tam zapewne na romantyków, jakże się tam zaperzyć musiała Klasyczność. Co przeklęctw! Co piorunów! Raz ieszcze żegnając Jenerała z całym domem i całą armią przodków prawdziwych czy nieprawdziwych byle z krukami [Kruk, po łacinie – corvus, był elementem herbu Ślepowron, którym pieczętowali się Krasińscy. Stąd kultywowana przez pana Wincentego legenda o rzymskim protoplaście rodu – Valeriusie Corvusie – przyp. MB], mam honor pisać się Jenerała najniższym podnóżkiem.
F. Mor... Lublin dn. 16-go Grudnia 1824".


Wzmianka generała-poety o jego nieporozumieniach z Koźmianem i Osińskim upoważnia do domysłów, że spór klasyków z romantykami doprowadzał do kłótni nawet na szczycie klasycznego Parnasu. Bo za cóż innego mogli się gniewać Koźmian i Osiński na swego przyjaciela, uroczego dowódcę brygady z Lublina, jeśli nie za jego liberalizm wobec „litewskich śmierdziuchów" albo „smorgońskich parobków literatury", jak wdzięcznie nazywał poetów romantycznych nie przebierający w epitetach radca Kajetan.

Sam gospodarz sympozjów czwartkowych, generał Wincenty Krasiński, mniej od swych przyjaciół zaangażowany w sprawy literackie, nie opowiadał się wyraźnie za żadną z walczących stron, traktując te spory przede wszystkim jako dobrą zabawę i rezerwując sobie w nich stanowisko kibica i arbitra. Judził natomiast jednych literatów przeciwko drugim, jak tylko mógł: Morawskiego przeciwko Koźmianowi i Osińskiemu, Koźmianów przeciwko Morawskiemu, młodych romantyków (specjalnie w tym celu zapraszanych na obiady) przeciwko starym klasykom, klasyków przeciwko romantykom, a wszystkich razem przeciwko nieszczęsnemu Jaxie-Marcinkowskiemu. To bawienie się ludźmi i napuszczanie ich na siebie było ulubionym zajęciem Opinogórczyka jeszcze z czasów Towarzystwa Przyjaciół Ojczyzny. «

- - - - - - - - - -

Dwa listy poetyckie Kajetana Koźmiana do Franciszka Morawskiego

Biogram Kajetana Koźmiana – wodza „obozu klassyków”





WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.00 6,488,408 Unikalnych wizyt