Lutego 27 2024 07:33:47
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


Przypis


Wątpliwości językowe Franciszka Morawskiego i wierność oryginałowi przy przekładaniu „Mazeppy” Byron’a.

[…] Morawski przepadał za Byron’em, atoli nie napełniał się jego duchem. Tu możnaby słusznie zastosować do niego te słowa, co mu [Kajetan] Koźmian często powtarzał z wyrzutem, że obstawał za romantykami: „Chwalisz ich, bronisz – a czemuż nie piszesz jak oni?”

Morawski chciał i umiał pozostać samym sobą. Jeśli przekładał Byron’a, to dał go poznać publiczności naszej w utworach, gdzie geniusz poety trzymał się w granicach swego podmiotu, przez co nie miały one tego znaczenia i doniosłości, jakiej nabywają wszystkie jego utwory, zestawione z życiem, które więcej niż u którego bądź poety od początku świata, wiąże się z jego płodami i służy im za wymowny kommentarz.

Byron mimo tego nic a nic nie wpłynął na jego sposób pisania. Mógł tu i ówdzie w drobnych poezyach pożyczyć od niego formy, tonu, farb, - ale ducha nigdzie; dla tego nabytku musiałby się wyzuć ze swoich silnych wierzeń, zasad moralnych i rozsądku.

Podziwiał poetę, lecz się jego poezyą nie spijał i nie tracił równowagi, jak ją potracili ci, którym zachciało się byronizować.

Cóż powiedzieć o samym przekładzie? Trzeba go czytać, żeby poznać [podkr. LD], jak tłómacz umiał pozostać wiernym angielskiemu wzorowi, a zarazem zachować tę ciągłość, jednolitość, niewymuszoność dykcyi i stylu, będących raczej cechą oryginalnych utworów niż tłómaczeń.

Gdyby dzieła Byron’a zginęły, a zostało to tłómaczenie, kiedyś, po wielu wiekach, mógłby nieświadomy rzeczy wziąć je za samorodny płód polskiej muzy. Giaur Mickiewicza ma te same własności, tylko jeszcze bardziej spotęgowane, mianowicie w tej płynnej, niczem niehamowanej swobodzie dykcyi i trafności rymowania. W Morawskiego przekładzie znać więcej wypracowania, co jeszcze nie mówi, żeby miał być wymęczony.

Z jaką starannością i sumiennością, lecz nieniewolniczą, pracował nad przekładem angielskiego poety, mamy dowód w listach do Stanisława Koźmiana, wybornego znawcy angielszczyzny, a nadto poety, którego niekiedy wzywa, aby mu pomógł w przełamaniu jakiej trudności.

Manfred – pisze generał – jeszcze drugiego nie dostarczył arkusza. Skończywszy jego poprawę, poprawiam ostatecznie Mazepę. A czy wiesz, co u mnie ostateczną poprawą się zowie? Oto namęczywszy się w przekładzie samym nad wiernością, odjąć w tłómaczeniu nakoniec ten przymus, który z chęci wierności pochodzi, a językowi polskiemu naturalny tok jego odbiera. To u mnie jest ostatnią ręką. Może mylę się, ale zawsze styl na lotności zyska, będzie prawdziwie polski. Będę może mniej wierny oryginałowi, ale wierniejszy mowie rodzinnej, i pierwowzór na tem nie straci. Pozwól się spytać o radę. Kiedy Mazepa na wpół umarły przepływa rzekę, mówi w oryginale:

Czuję, żem ożył, że silniejszy jestem,
Zimnym wód rzecznych orzeźwiony chrzestem.
Otóż pytam, czy można powiedzieć: chrzestem, czy też chrztem? Słyszałem dawniej utrzymujących, że jak się mówi czci i cześci, tak i tu oba wyrażenia są dobre. Jakież twe zdanie? Jeżeli trzeba zmienić, to zmienię, ale ujmę może siły:
Czuję, żem ożył, i że zgasłe siły
Zimnych wód rzecznych chrztem się orzeźwiły.
Po Mazepie przyjdą zapytania o niektóre wyrażenia z Oblężenia Koryntu, na które za wczasu zamawiam sobie odpowiedź”. […]

* * *

[…] Można sobie wyobrazić, jak Morawskiemu krew psuły mniej udatne, a właściwie niedbałe i mgliste(*) tłómaczenia z Byron’a tych samych poematów, które on przepolszczył. W jednym z listów do K[ajetana] Koźmiana z r. 1845 tak mówi z tego powodu:

„Zastałem tu (w Mińsku) nowy przekład Mazepy, za który nie dość krytyki i chłosty. Naszą zasadą w przekładach było być wiernym autorowi, a tam tylko odstępować od oryginału, gdzie język oddzielny do tego zmuszał, lub gdzieśmy mogli być wierniejszymi naturze, którą autor pierwowzoru kopiował. On zaś Byron’a przerabia na swoje kopyto, to jest baje i szkaradzi. Łajałeś mię przed Karolem (hr. Jezierskim, jego zięciem), że tłumaczę; cóż! Gdy mam to głębokie przekonanie, że i w dziesięciu moich oryginalnych poematach nie przynióśłbym narodowej literaturze takiej massy poezyi, jak w jednym przekładzie z Byron’a. Mała chwała, ale pożyteczniejsza dla ogółu.” […]

(*) Czytałem w Tygodniku Poznańskim (Nr. 2 z 1862 r.) przyganę zrobioną przekładowi Morawskiego, z powodu, że pozwolił sobie odchodzić od oryginału w zamiarze sprostowania go; np. w rysach obrazu króla Jana Kazimierza; podobnież, że nie wahał się opuszczać z oryginału po kilka i kilkanaście wierszy. Winić o to tłómacza, że sprostował przedmiot Polskę obchodzący, nie mam za bardzo słuszne. Morawski lubił, żeby to, co z pod jego pióra wychodzi, było doskonale piękne, dla tego nie mógłbym żądać od niego tej niewolniczej precyzji krawców chińskich, co szyjąc mundury dla francuzkiej okrętowej załogi, wszystkie poszyli podług danego wzoru – z łatką na kolanie! [przyp. Lucjan Siemieński]
_______________________

Źródło: Lucjan Siemieński, „DZIEŁA LUCYANA SIEMIEŃSKIEGO” – „PORTRETY LITERACKIE”, Tom IV – „Żywot Franciszka Morawskiego”, Warszawa 1881 (str. 161-163 i 165).

_______________________
Dla www.klassa.net
wypisał: Leonard Dwornik
(dodając poniższe ilustracje)



Gustaf Cederstrom (1845-1933)
Król szwedzki Karol XII i Iwan Mazepa po bitwie pod Połtawą



Theodore Gericault (1791-1824): Mazeppa
(olej na płótnie, ok. 1820 r.)



Bez podpisu (dla tych, którzy przeczytali „Mazepę”)



WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.00 6,086,569 Unikalnych wizyt