Styczeń 20 2022 02:44:13
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


POKŁOSIE UWŁASZCZENIA CHŁOPÓW W OPOROWIE

W pierwszej połowie XIX wieku w Oporowie (sprawa dotyczyła również Grabówca i Oporówka) przeprowadzone zostało uwłaszczenie chłopów o którym głośno było nawet w Berlinie, ponieważ niezadowoleni włościanie wywołali rebelię, zakończoną dopiero w 1829 roku eksmisją opornych przez pruskie wojsko. Wzmiankę na temat tego wydarzenia znaleźć można w pracy W. Jakóbczyka „Uwłaszczenie chłopów w Wielkopolsce w XIX w.”: „Gospodarze, poduszczeni przez pokątnych doradców, żądali niedorzecznie wyznaczenia dla każdego roli tyle, ile potrzeba na pracę dla pary wołów, lubo nigdy tyle nie posiadali i żadna rola na folwark zabraną nie została. Wszelkie napomnienia Komisji Generalnej i Specjalnej były nadaremne. Nie chcieli nawet obejrzeć nowych swych działów, nie chcieli ich uprawiać i nawet hardość do tego posunęli stopnia, iż dziedzicowi uprawiania nowych działów folwarcznych zabraniali. Co więcej, oparli się nawet przydanym Komisarzowi Specjalnemu żandarmom, tak iż nie pozostało, jak wezwać pomocy siły zbrojnej krajowej pod sterem delegowanego członka Komisji Generalnej. Tak tedy gwałtownymi środkami zniewoleni być musieli do obejrzenia nowych działów, a gdy trwali w swym uporze i wyraźnie oświadczyli, że za ustąpieniem wojska dawne grunta uprawiać będą, więc nie było środka innego, jak skazać ich na ustąpienie ze swych posad i odsądzić ich od prawa własności onychże. Gdy mimo wyroków ustąpić nie chcieli, więc za pomocą wojska z gospodarstw swych wyrzuceni i z pozostałymi ich ruchomościami na granice włości wywiezionymi zostali. Dwóch tylko najstarszych gospodarzy z Oporówka i czterech małoletnich tamże, niemniej jeden małoletni w Oporowie i dwóch starszych tamże, przy swych utrzymali się posadach. Reszta, 38 i ojczymowie z matkami małoletnich, z posad wyrzuceni, na zawsze od prawa własności onychże odsądzeni, litości pogranicznych obywateli przypisać tylko mogą, iż u nich jako komornicy i wyrobnicy przytułek znaleźli. Inni spokojni i uczciwi gospodarze, umiejący cenić dobrodziejstwa prawa i dziedzica, zasiedli ich miejsca i takowe na własność objęli. Sześciu spomiędzy tamtych, którzy nawet sile zbrojnej oprzeć się odważyli, wraz z doradcami swymi w więzach pod sąd karzący oddani zostali i tam zasłużonej oczekują kary”.

To smutne i szeroko w tamtych czasach komentowane wydarzenie, stało się dla Józefa Morawskiego, ówczesnego właściciela tego majątku, inspiracją do napisania „Historii chłopów Lubońskich, Oporowskich i Oporówczyńskich do głośnego buntu przywiedzionych”. Tekst ten powstał w latach 30-tych XIX stulecia i przechowywany jest w Archiwum Państwowym w Poznaniu. Autor żali się w nim na niewdzięczność miejscowych chłopów i podaje powody dla których podjął takie właśnie decyzje. Ta „Historia” jest również doskonałym przyczynkiem do poznania funkcjonowania majątków ziemskich na tym terenie.

HISTORIA CHŁOPÓW LUBOŃSKICH, OPOROWSKICH I OPORÓWCZYŃSKICH
DO GŁOŚNEGO BUNTU PRZYWIEDZIONYCH


Autor: Józef Morawski

Wsie Lubonia Oporów Oporówek i Grabówiec leżą pomiędzy miastami Lesznem Rydzyną Poniecem Krobią Gostyniem Osieczną, naybliżey o wpołmili naydaley o 2 mile od nich odległemi. Należały zawsze do Powiatu Krobskiego, od kilku lat przyłączone zostały do Powiatu Wschowskiego. Lubonia należy dotąd do Parafii Ponieckiey w Krobskiem powiecie leżącey, chociaż do administracyi do Wschowy. Oporów Oporówek Grabówiec mają własny kościół w Oporowie. Szkółka Dotąd nie została urządzoną, mimo tego wiele młodszych ludzi umie czytać. Są dziś tak ludne iż prawie ieden człowiek na 10 Morg magdeburskich całey rozległości Dóbr wypada. Lud jest jednym z najdorodniejszych w Xięstwie, czego dowodem iż tu ztąd zawsze wybierają do Gwardyi Królewskiey. Ziemia tu ogólności dobra, jest bór wystarczający, pastwisk i łąk mało.
Oyciec móy kupując w roku 1804 mówił i powtarzał iż go nie zastrasza w tey tranzakcyi jak lud zepsuty. Kiedy mi te Dobra puszczał w Dzierżawę szczególniey polecał bym chłopów od ich złych nawyków koniecznie odwiódł, do pracowitości skłonił.
Oyciec móy był jednym z najlepszych Panów, urządził sobie chłopów Kotowieckich, którzy wnet przychodzili do chleba i porządku i szczerze mu wdzięczni byli. W Belencinie także lud był nie biedny, pracowity i przywiązany. Szczególniey kobiety pracowite jak się rzadko zdarza pomiędzy polskimi chłopkami. Pan ich był sprawiedliwy i religijny z tego więc względu złych nie odebrałem przykładów.
Dochodziłem przyczyn tego sprzeciwiania się ludu i złych nałogów i znalazłem ich kilka:
1. Iż te Dobra przez 54 lata były w ręku Dzierżawców, z których nieszczęściem niektórzy zły im dawali przykład. Szczególniey jest tu pamiętnym syn jakiegoś dzierżawcy. W ogólności doświadczano tego wszędzie iż częsta przemiana dzierżawców nigdy dobrych skutków nie miała dla chłopów i że tam zawsze byli lepsi i szczęśliwsi, gdzie Dziedzice, tacy którzy się gospodarstwem trudnili, sami w dobrach siedzieli.
2. Toż samo tu było co do Proboszcza Punieckiego. Rzadko tu się trafiało by Proboszcz mieszkał w parafii i zdawano na kilku mansjonarzy curam animarum, z których żaden osobistej i wyłącznej przed Bogiem i ludźmi nie miał odpowiedzialności. Inna rzecz była co do parafii Oporowskiej gdzie szanowny Pleban od 30 lat sam się zatrudnia i brak daru wymowy innemi najliczniejszemi dobrodziejstwami dla Parafian zastępuje i powinien był takiemi świętemi czynami zjednać sobie ich zaufanie.
3. Trzecią przyczyną było nadzwyczajne tu lenistwo w kobietach, które najczęściej są ciężarem mężów i dlatego idą za mąż by nie pracować a wszystkiego żądają po mężach.
4. Czwartą przyczyną było zupełne opuszczenie budownictwa dla chłopów i wszystkiego co porządku i wygody wsi i chłopów służyć może, takie te dobra w największych w całej okolicy ostały pustkach. Pola zaś były nasterczone kamieniami, pomieszane pańskie z chłopskimi wszystko w największym nieładzie i co do tysięcznych złodziejsko wypasań i spasów dawało przyczyny. Dobra te od wieków nie były porządnie zarządzane. Ekonom lub dzierżawca zmieniał, dodawał i ujmował jak mu się podobało.
5. Zła organizacja gospodarstw wiejskich. Było tu 13 kmieci i 36 chałupników bydelnych i 30 chałupników ręcznych. Ci ostatni byli najdawniejszego postanowienia. Bydelni z ręcznych powstali przez przydanie im i roli i obowiązków, a przed kmieciami byli podobno chłopi pod nazwiskiem Ratai, których nierozsądnie na kmieci przeciwstawiono. Lecz to wszystko jest w odległej w przeszłości daty. Moy Oyciec kupując zastał siedemdziesiąt kilku gospodarzy w tym sposobie jak namieniam kmiecie mieli po 10 do 12 korcy wysiewu oźminy. Chałupnik bydelny był ⅟4 cząstką kmiecia. Chałupnik ręczny ⅟12 częścią kmiecia i mieli tylko po 1 korcu oźminy wysiewu. Kmieć był obowiązanym utrzymywać 4 konie, dwóch parobków, dziewkę i chłopca dla Pana, w ciągu tygodnia posyłał na zaciąg 24 ludzi, czyli 4 co dzień i co dzień 4 konie. Chałupnik ręczny posyłał 3 dni ręczną w tydzień oprócz niektórych jeszcze daremczyzn. Chałupnik bydelny robił 3 dni bydłem orząc połowę tego na dzień co kmieć lecz miał tyle daremczyzn do odbywania a szczególniey ani czasem ani odległością nieograniczone prócz zaciężne podróże które go istotnie niszczyły.
Chałupnicy ręczni dachy najgorzej utrzymywali co do ruiny wsiów najwięcej się przyczynało zbyt mało maiąc u siebie zatrudnienia, żadnego nie umiejąc rzemiosła biednie lecz w gnuśności większą część życia z żonami i dziećmi przepędzali. Chałupnicy bydelni w daremczyznach nie ograniczeni od kaprysu ekonoma dzierżawcy lub dziedzica należeli. Kmiecie zaś nic nie mając własnego tylko wszystko pańskie żadnego nie mieli interesu utrzymywania swych gospodarstw, bliższe tylko grunta mierzwili, odległe od 40 lat leżały bez mierzwy, w gruncie dla siebie najgorzej robili, naturalnie urodzaj bywał zawodny i co moment bankrutowali. Rzecz przecież podziwienia godna, iż w takiem położeniu rzeczy było dwóch gospodarzy w Oporówku Michał Sikorski i Jakub Ratayczak, którzy swe gospodarstwa w najlepszym stanie utrzymywali i nie tylko zamożnemi ale nawet bogatemi byli. Tyle chłop polski jest zdolnym, kiedy się weźmie do pracy.

Chciał moy oyciec rozmierzyć i po ludzku urządzić, lecz woyna zaszła, moy oyciec umarł, ja byłem w urzędowaniu a moja madka podczas woyny starała się tylko utrzymywać in status quo. Przecież mimo woyny wciąż dla chłopów budowano z zaniedbaniem własnych dworskich budynków, bo było maximą w domu rodziców moich iż ten co pracuje powinien mieć gdzie głowę schronić.
W roku 1807 zapewniła Konstytucya W. Księstwa Warszawskiego wolność osobistą, wszystkie prawa i obowiązki z poddaństwa wynikające ustały, zły Pan był opuszczanym, dobrego Ludność się pomnażała, bo człowiek naturalnie tam ciągnie gdzie najłatwiej swe potrzeby zaspokoić może. Ostatecznie potrzeby są pilniejszemi nawet nad nałogi, nad przywiązanie do miejsca urodzenia. W dobrach tych ciągle przebywała ludność. Nikogo odtąd nie potrzebowano zmuszać do służby, każdy się sam ofiarował, nie każdy mógł być nawet przyjętym. Ten jest skutek wolności osobistej i skasowania poddaństwa. Od owey epoki choć mniej znacznie polepszyło się położenie chłopów wszędzie i tylko nadzwyczajne okoliczności przeciwne powszechnemu postępowi i szczególnie ciężary woyny naturalny bieg rzeczy wstrzymywały

Przybywszy do Dóbr jako Dziedzic na końcu 14go roku, złożyła mi madka moja rozrachunki długów na 11 kmieciach czy 12 kmieciach, które wynosiły 30,000 złotych polskich. Jeden kmieć Sikora w ciągu jednego roku zrobił 3000 złotych polskich długu. Dwuch tylko było kmieci Michał Sikorski i Jakub Ratayczak z Oporówka którzy nigdy żadnego we dworze nie mieli długu i gospodarstwa swoje w jak najlepszym mieli stanie. Również obsadzeni jak inni dowiedli iż w tey sferze człowiek nadaje wartość miejscu które zajmuje. Lecz ci acz drogim lecz małym wyjątkiem byli. Przeglądając interesa woytowskie dowiedziałem się iż co który chłop Gospodarz umarł, pozostawiał kilkaset złotych długu, że złe nałogi wciąż trwały.
Zacząłem nowy zarząd od:
1. Od skasowania długów dworskich na kmieciach.
2. Od baczności aby prawo do podróży prócz zaciężnych i innych daremszczyzn nie nazbyt było w użyciu.
3. Od skasowania kary cielesnej i zaprowadzenia policji miejscowej, by odłączyć lepszych ludzi od gorszych, najtrudniejszą bowiem zawsze było rzeczą dowiedzieć się kto jakiego przestępstwa stał się winnym, woleli wszyscy uchodzić za złodziei jak winowaycę wydać.
4. Zachęcić do pracy przez najem gotowy, zapowiedziałem zaś iż nikomu odtąd nie dam zasiłku tylko w miarę natężonych własnych usiłowań. 5. moja żona wzięła pod swą opiekę spracowanych starców oraz wszystkich bez różnicy chorych. Doktor i Apteka były na jej koszcie. 6. Zamierzałem wykonać przedsięwzięty przez mego Oyca rozmiar Chłopów i inne z gruntu ich urządzenie ze względu i na ich własne dobro osobiste i dla podniesienia Dóbr które przez woyne tyle ucierpiały a które tylko zaprowadzeniem porządku zyskać mogły – przecież odstraszały mnie konieczne w każdych przemianach koszty. Nie miałem sam jeszcze wówczas dosyć doświadczenia, bałem się w czem pobłądzić i dla tego natychmiast do rozmiaru nie przystąpiłem i ograniczyłem się na pierwszych 5 punktach.

Bałem się nagłej reformy, lecz w rok później ciż sami niegdyś zadłużeni kmiecie odprowadzili mi sami około Bożego Narodzenia przeszło 50 koni i wszystką czeladź bym ją żywił. Rok był srogi, wyraźnie powyprzedawali co mieli, albo pokątnemi sługami jeszcze się czuli obciążonemi albo przyzwyczajeni do zasiłków podczas woyny chcieli żeby ciągle trwały, narzekali że czeladź coraz staje się zuchwalszą i więcey wymagającą że ze systemem zaprowadzoney w on czas Landwery nigdy swey czeladzi nie są pewni, że z zaprowadzoną wolnością osobistą gospodarze pomniejsi odmawiają im chłopców do służby do czego dawniey mogli bydź zmuszonemi. Byłem więc zmuszonym znieść 11stu biedaków kmieci lecz że ich upadek równie okolicznościom jak ich własney winie mógł bydź przypisany, przeto na ich prośbę dałem im gospodarstwa małe lecz z małemi obowiązkami i z brakien zamożności w jakiej się znajdowali. Nie mieli nic swojego, wszystko Pańskie, darowałem im wszystkie krowy, świnie, część porządków, żywności dla ich Familiów aż do następnych żniw, nie jednemu darowałem konia lub wołu, by zaraz własny mieli inwentarz tak jak inni pomniejsi gospodarze zawsze mieli. W tym roku i w następnym znowu po kilkanaście tysięcy straciłem co i rachunkami dowieść i poprzysiądz mogę. Odwołuję się do własnego sumienia mych chłopów i do świadectwa byłego w ów czas Woyta Pana Iwaszkiewicza znajdującego się teraz w Popowie u JW. Melchiora Szołdrskiego.
Pozostali dway kmiecie Michał Sikorski i Jakub Ratayczak, których na kmiectwie zatrzymać chciałem, bo ci byli i ozdobą wsiów i istotnie najzyskowniejszymi dla Dworu gospodarzami mieszcząc pod jednym dachem i zarządem wiele Pańskich sokolników. Ci obydway mimo mey prośby także z kmiectwa własnowolnie podziękowali lecz bez najmniejszego z strony Dworu uszczerbku, prosili się tylko by im dadź 2 gospodarstwa nie ręczne lecz chałupników bydelnych, na co zezwoliłem, aż do rozmiaru który nastąpić miał. To sobie wyraźnie zastrzegłem, bo dla dwóch nie mogłem całego planu urządzenia wsiów obalać, ile że w możności Pana zawsze pozostawała sposobność jakiegoś dla nich na starość szczególnej nagrody za przykładne ich sprawowanie mianowicie Michała Sikorskiego który sam własnych dzieci niemający sieroty wychowywał i wyposażał i wielu uboższym chłopom dopomagał. Bo i w tym stanie są cnoty i poświęcenia mniej świetne skromne lecz rzeczywiste i zasługujące na poważanie.

W roku 16tym sprowadziłem geometrę do Luboni, w której było 14 chałupników ręcznych po 4½ mórg magdeburskich posiadających, 7 chałupników bydelnych po 21 i 5ciu kmieci spadłych. Nie chcą mieć bydelnego zaciągu będącego na przeszkodzie każdej wyższej kulturze kazałem każdemu wymierzyć po wpół Huby i skasowawszy wszystkie uciążliwe Daremszczyzny postanowiłem po 4 Dni ręcznego zaciągu co tydzień przez cały rok. Chłopi przekonani że się geometra myli aby za 4 Dni tyle im mierzył przyszli mnie ostrzedz, mniemali bowiem iż tylko po 10 mórg magdeburskich w proporcyach dawnych ręcznych dostaną. Pozostało przecież przytem, nawet późniey dodałem im jeszcze po kawałku roli i po kmieciach pozostałe pastwisko, którego chałupnicy nigdy i żadnego nie mieli. Odtąd przekonali się iż szczerze pragnę ich dobra i oświadczali się wdzięcznemi. Przy tem podziale na szczególnym miałem względzie aby który chłop całą swą posiadłość miał w nierozerwanym dziale, 3 pola i łąkę w kupce. Kazałem im zasadzić ogródki fruktowemi drzewami w pańskim ogrodzie wychowywanemi, dopomagałem drzewem do sparchanienia do studzień, postępowałem jak mogłem w budowli, lecz szczególniey wciągnąłem ich przez najem do pracowitości. Wyuczyli się oni murować, ciesiołki, grabarki, pilarki, ustawiania płotów kamiennych, stelmaszki, robienia w ogrodzie, szczepienia drzew etc. Zgoła zostali bardzo zręcznemi, a wyrudowane pola z kamieni ogromnych nad drogami leżących świadczą że lud Polski pracować umie. Sześć do siedmiu tysięcy złotych Polskich na rok wyrabiały moje chłopy oprócz zaciągu. Nie uważałem czy mi ta robota drożey lub taniey przychodzi byleby zarabiali. A te poświęcenia z mojej strony nadgradzały się skutkiem, zmniejszyły się złodziejstwo i pijaństwo, pokupowali sobie inwentarze, odzież sukienną, chłopcy nawet w sukni i czerwonych czapkach chodzili. Garce miedziane w piecu. I te przypomnienia na zawsze zostały miłe mi sercu mojemu. Nie doznawałem żadney przeszkody w mych zamiarach bo dosyć powiedzieć iż dobra te należały wówczas do powiatu będącego pod Administracyą nieporównanego Randowa, gdyby mimo mey prośby były pod nim pozostały pewno teraźniejszych niebyli byśmy widzieli skutków. Niebezpieczne jest zmieniać dawne stosunki a na czas taki zawiązywać nowe do których ustalenia długich potrzeba nałóg i to co z góry zdaje się obojętnem, od dołu niem nie jest. Niełatwo się to zmieniają Wieyskie Parafialne Powiatowe i wszystkie komunalne stosunki. Widoczne są w ludu prostym cechy iż tak rzekę mieyscowe. W Krobskim lud tych Wsiów znał się pomiędzy swymi, przyłączony do powiatu Wschowskiego znalazł się zupełnie obcym. A do tego przeszedł spod Administracyi Randowa pod Administracyą Nosarzewskiego. Lecz o niey tu rzeknę nadmienić muszę iż chciałem w ów czas przemierzyć Oporów i Oporówek lecz to sobie mam do wyruczenia, tę słabość, iż na prośbę Michała Sikorskiego Jakuba Ratayczaka i Macieja Michalskiego odłożyłem do późniejszego czasu wszystko w nieładzie i z uszczerbkiem dawnych chałupników ręcznych którym to porównanie i urządzenie wszystkich na wzór Luboni było przyrzeczonym. Odnalezionem zaś tylko zostało aby się przekonać wzajemnie jak w Luboni przydzie. A czego się zaraz pokazały skutki i w wyrudowaniu kamieni na chłopskich gruntach i w sianiu kończyny przez chłopów w nawożeniu przez nich ról darnią i marglem i w potrzebie dostawiania stodółek. Wszystko to sprawiło zmnieyszenie zaciągu i porządek.

Wiadomość do roku 23go do teraźniejszego czasu.
Przeszły te dobra pod Administracyą W. Nosarzewskiego zaczęła się tak zwana nieszczęśliwa epoka Demagogicznych poszukiwań. Nastąpiła nie dość rozważnie urządzona publikacya prawa i poburzanie opinii publiczney tak w właścicielach dóbr jak w włościanach. Rozsypała się po kraju chmura pokątnych burzycieli, ludzi podłych częścią z więzień powypuszczanych, chyba na sromotnych szpiegów zdatnych. Poczęły się pomiędzy ludem wieyskim polskim i niemieckim uczucia i rozmowy i odgrażania, które w roku 1823 powszechnem zagrażały niebezpieczeństwem, w tenczas to P. Nosarzewski w mey nieprzytomności najechał Dom moy aresztował Woyta, z mey Żony ciągnął Inkwizycyą szukając u mnie jakiejsiś demagogów. Zapomniał kim byłem i jestem, że nie obca mi jest sfera wyższych urzędowań i z góry patrzę na rzeczy ludzkie, iam w najtrudniejszych czasach był człowiekiem urzędu Xięstwa Warszawskiego, że odbierałem dowody zaufania króla saskiego, względów Napoleona których się nie wypieram. Że teraźniejszy moy Monarcha, że Następca tronu, że Ministrowie Kólewscy łaskawie mnie przyjmowali. Takie miałem zewnętrzne zabezpieczenia przeciw posądzeniu mnie o Demagogię i ubliżaniu domowi mojemu. Nie wniosłem w ów czas skargi bo ten co miał zawsze mówić w rzeczy publicznej poświęca chętnie prywatną. Lecz nie miałże taki postępek z strony urzędnika obudzić w niższych klassach nadziei użytkowania na tym który za podtrzymywanego u rządu był uważanym. Dodaymy iż odłączonego od gospodarstwa za nałóg złodziejstwa chłopa, którego z mych dóbr się pozbyłem i któremu w Gurznie miejsce komornika ofiarowano, gwałtem mimo mey woli kazał mi w dobrach pozostawić nie wchodząc w okoliczności tym dobrom właściwe. Stąd powstała myśl gromadach iż nikt nie może być ze wsi oddalonym, a dawne poddaństwo przeszło z chłopów na właściciela dóbr.
Dodaymy iż zwołując do Wschowy Panów i Sołtysów podzielił ich na wyższą i niższą Izbę, a tem w szególniejszem rodzaju Konstytucyjny Monarcha przechodził z jednej izby do drugiej ważąc ich zdania. Że ta farsa jest prawdziwą wszyscy obywatele powiatu zaświadczą. Co to za wyobrażenia w prostym ludu powstać musiały. Nakoniec że mi usadził w dobrach mimo mey woli na akuszerką kobietę obcą niespokojną w wnet za nią przydał mi jey męża, który za złodziejstwa i fałszowanie papiórów kilka razy w więzieniu siedział niejaki Findelklee, który tych nieszczęść nie pierwszą ale najciągleyszą stał się sprężyną.
Publikowanem zostało prawo i Sam z ust mych chłopów i mianowicie Michała Sikorskiego słyszałem iż je dobrze rozumieli, słowa jego były powiedziane przy innych dziewięciu gospodarzach „Dają nam cudzą własność każąc nam ją przyjąć, lecz zapłacić.” Lecz ile się zdaje Józef Kaczmarek udał się najpierwszy po radę do Xiędza Protestanckiego Wunstera. W chłopie religia zawsze jest połączona z fanatyzmem, udanie się do Xiędza inney wiary niczem Innem nie było jak szukaniem dopięcia złych zamiarów wyzwalając się z wszelkich religijnych obowiązków. Nie udał się nawet do Xiędza przykładnego życiem, ale do takiego, który u własnych parafian stracił uszanowanie.
Uwiadomionem zostałem od Komisji Generalnej iż włościanie moi Chłopi niemal pierwsi podali skargę o urządzenie nowych stosunków. Zdziwiony iż żadnego do mnie kroku nie uczynili na co nie zasłużyłem poznałem w tem już duży postęp zewnętrznego wpływu i obłąkania. Miałem szczerą chęć powiększenia gospodarstw Chałupników ręcznych z własnych mych gruntów (do czego prawo mnie nie zobowiązywało) lecz skoro pozwany zostałem, postanowiłem ściśle się trzymać tego tylko co prawo żąda i każdy właściciel tak byłby uczynił. Zezwoliłem więc na ziechanie Komissyi Poznańskiey i przedewszystkiem zażądałem separacyi gruntów w Oporowie i Oporówku i Grabówcu. Ziechał Pan Generalny Komisarz Krieger. Oświadczyłem mu iż będąc pozywany nie chcę mych praw bronić ale oddaję światłu i sumieniu urzędników Królewskich i uregulowaniu podług prawa. Prosiłem go aby moją Dziedzinę całą obiechał i podał mi sam plan separacyjny. Owiadczyłem mu iż tutaj szczególniey wykaże się niestosowność taxów przez Niego ułożonych gdyż chłopi ręczni 7½ Mórg posiadający niemal tyle samo będą musieli płacić co chłopi parą wołów orzący a do 21 Mórg roli posiadający. Obiechał pola i toż samo dla Chłopów zaproponował, które późniey rzeczywiście były dla nich wymierzone. Czyniłem objekcyę iż wszystkie smugi stracą i naypewnieyszą rolę pszeniczną w znaczney części. Odpowiedział iż czuje ofiarę moją lecz że położenie miejscowe tak wymaga i że mając małych tylko gospodarzy trzeba uważać aby przy dalszym podziale ziemia ta była zdalną do rydla.
W drugim dniu stanęły gromady które gdy P. Krieger za pomocą tłumaczy zwyczajne zrobił zapytania odpowiedzieli że chcą mieć każdy grunta na parę wołów, że z nich nic nie chcą płacić. Nic nie pomogły żadne przedstawienia Kommisarza którego za Królewskiego nie przyznano.

-----------------------------------------------------------------------
Źródło:

Elżbieta i Jerzy Kownaccy, "Kronika Oporowska 1637-1923", str. 9; 229-234, Krzemieniewo 2013.


WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.01 4,352,795 Unikalnych wizyt