Grudzień 05 2022 05:51:28
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


Kronika parafii w Oporowie - rok 1876

Rok Pański 1876

Na dniu 3 lutego został wywieziony z więzienia w Ostrowie do Berlina Jego Eminencja Kardynał Prymas Ledóchowski po dwuletnim więzieniu w towarzystwie Landrata i Komisarza policyi. Na ten dzień zjechała się znaczna liczba obywateli, księży i zeszło się dużo ludu miejskiego do Ostrowa na powitanie arcybiskupa, ale w swej nadziei omyleni zostali, bo o 5 godzinie rano wywózka nastąpiła. Na dworcu kolei żelaznej towarzyszyli Kardynałowi Xiążę Ferdynand Radziwiłł, brat jego Xiążę Edmund Radziwiłł, X. dr Kantecki naczelny redaktor Kuryera i gromadka ludu, która całą noc wyczekiwała przed więzieniem. Xiążę Edmund Radziwiłł towarzyszył Kardynałowi do Berlina, gdzie posłowie centrum oddali zaraz wizytę Kardynałowi, a z Polaków pan Józef Żółtowski poseł do parlamentu. Poczem udał się do Pragi, gdzie go bardzo uroczyście przyjmowano, a następnie do brata swego do Hradisza w Morawii. Stamtąd udał się do Krakowa, gdzie biskup Gałecki z całym duchowieństwem na dworcu kolei żelaznej go przyjmował i gdzie wszystkie dykasterye oddały mu uszanowanie. Z Krakowa musiał jednak prędzej Kardynał wyjeżdżać niż chciał, bo przyszedł rozkaz z Wiednia, aby dla względów politycznych opuścił prędzej Kraków i nie mógł już udać się do Lwowa gdzie tamtejszy arcybiskup zaprosił go i gdzie mu gotowano świetne przyjęcie. Udał się do Wiednia, gdzie go cała arystokracya niemiecka i austryacka i czeska przyjęła, a nawet centralistyczny nowo mianowany biskup Wiedeński Kutschker odwiedził go w Kollegium Jezuickim, gdzie Kardynał zamieszkał. Z Wiednia pojedzie do Rzymu. Miejscowy pleban także w dniu 3 lutego był w Ostrowie, ale już nie widział Kardynała.

#

W tym roku odprawił miejscowy pleban Kolendę jak innemi laty. Znalazł wszystko w porządku, z wyjątkiem w Oporówku, gdzie o 4½ wieczorem jeszcze ludzie dominialni nie byli puszczeni od roboty, wskutek czego odjechał sobie do domu i byłby nie odprawił Kolendy u ludzi dominialnych w Oporówku, gdyby mu nie dano satysfakcyi i nie przeproszono. Miejscowy pleban ma tę praktykę, aby z Kolendą u ludzi dominialnych czekać po 4 godzinie, aby ojców familii mógł zastać w domu, bo cóż za skutki może wydać Kolenda, gdzie samotne kobiety w domu znajduje, a z ojcami się nie widzi. Dominium żadnej szkody przez to nie poniesie, że ludzi roboczych po 4 godzinie puści do domu w czasie zimowym, gdzie prędko zmierzch następuje. Ofiary zebrane na Kolendzie ofiarował pleban na sprawienie chorągiewek dwóch małych do procesyi niedzielnych, jakich dotąd brakowało.

#

Miejscowy pleban kazał w Poniecu odnowić portrety stare fundatorów Kościoła. Kosztowała ta restauracya 17½ talara.

#

Dnia 12 lutego odbyło się w mieszkaniu miejscowego plebana wprowadzenie w urząd nowego Dozoru Kościelnego. Delegowanym od Landrata do tej czynności był pan Krawczyński rządzca w Oporówku, który też tego dopełnił. Następnie wybrano na prezesa Dozoru pana Mąkowskiego rządzcę z Oporowa żołnierza polskiego z 1831 roku, a na wiceprezesa Antoniego Gierę sołtysa z Oporówka. Pan Krawczyński wstąpił do Dozoru jako zastępca patrona. Dozór składa się więc z 8 członków wraz z miejscowym plebanem.

#

Wskutek wielkich śniegów powodzie nastąpiły w tym roku. w Poznaniu wielkie części miasta zalane, po wsiach tu i ówdzie mosty pozrywane.

#

W tym roku wielki brak paszy a szczególniej słomy do słania pod bydło, tak że w wielu miejscach tylko ziemią ścielą. W ogóle bardzo to ciężki rok na gospodarzy, tek że wielu grozi bankructwo. Nadto wiele majątków polskich pójdzie na sprzedaż częścią wskutek bankructwa banku Tellasa, częścią przez marnotrawstwo, częścią wskutek ostatnich złych lat. Coraz smutniejsza dla Polaków przyszłość się odsłania.

#

Dnia 13 lutego miał miejscowy pleban na wiecu polsko-katolickim w Poniecu wykład o szkole, gdzie rozwinął dzieje szkoły i stosunek do szkoły, do Kościoła i do państwa. A kiedy powiedział słowa, że: „... gdzie rodzice z przymusu powierzają swe dzieci szkole, gdzie nauczyciel jest bez religii to tam jest największy ucisk” – Komisarz policyjny Koczwara z Bojanowa rozwiązał wiec a następnie zadenuncyował do prokuratora w Lesznie, który X. Wolińskiego skarżył do sądu jakoby X. Woliński powiedział, że rząd sobie przywłaszczył szkoły, czego wcale nie powiedział. Dowód jak urzędnicy policyjni mało wykształceni mogą źle rozumieć sprawy publicznie traktowane, chwytając za słowa a nie wnikając w treść przedmiotu.

#

Rząd idzie w konsekwencyi nieubłaganej coraz dalej przeciw Kościołowi Katolickiemu. Obecnie zezwolił do złożenia z urzędu X. biskupa Janiszewskiego osadzonego w więzieniu w Gnieźnie za udzielanie Sakramentu Bierzmowania już po złożeniu z urzędu X. arcybiskupa Ledóchowskiego, dalej X. dziekana Rzeźniewskiego proboszcza w Jarocinie, który ekskomunikował publicznie Kubeczaka w Książu, X. Różaneckiego proboszcza w Górze pod Jaraczewem a osadzonego we więzieniu Koźmińskim za kazanie w Borku, gdzie krytykował prawa majowe. Opustoszenie więc znowu się powiększy.

#

Dom Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Boga Rodziny w Oporówku zdołał się utrzymać w dotychczasowym stanie. Komisarz obwodowy z Osieczny oświadczył, że mogą pozostać, jeżeli się poddadzą warunkowi, aby co miesiąc donosiły władzy policyjnej o każdej zmianie zaszłej w Zgromadzeniu. Ponieważ można było ten warunek przyjąć, przeto się siostry utrzymały w ubiorach zakonnych i z życiem wspólnym jako Zgromadzenie, podczas gdy wszystkie domy tego Zgromadzenia w Rejencji Poznańskiej zostały urzędowo zniesione, musiały porzucić ubiór zakonny i ochrony pozamykać. Dzięki panu Bogu i Matce Najświętszej za tę doznaną łaskę.

#

Na prośby kilku proboszczów i przez wzgląd na liczne osierocone parafie w obu naszych archidyecezyach Ojciec św. przedłużył u nas Jubileusz do 1 lipca.

#

Dnia 16 czerwca przypadła 30 letnia rocznica panowania na Stolicy Apostolskiej Papieża Piusa IX. W parafii Oporowskiej solennie także obchodzono ten dzień, strzelano z moździerzy, chorągwie papieskie koloru biało-żółtego powiewały i z wieży kościelnej i po narożnikach bram wchodowych do cmentarza. Mszą św. w ten dzień się odprawiła na intencyą Ojca św. Na wieczór przy wystawieniu Najświętszego Sakramentu było kazanie, gdzie miejscowy pleban dał pogląd na 30 letnie panowanie Ojca św. Zakończono uroczystości procesyą, odśpiewaniem Te Deum i Supplikacyami. Uroczystość obchodzono także w Poniecu, a w Żytowiecku bardzo solennie obchodził tamtejszy proboszcz X. Zingler dzień koronacji Papieża na 21 czerwca przypadający. W Poznaniu zwołano na ten dzień wielki wiec do Bazaru na którym było przeszło 1000 ludzi, przewodniczył na nim pan Stefan Stablewski bardzo gorliwy Katolik. Na tym wiecu wysłano adres i telegram do Ojca św., na który Pius IX na ręce pana Stefana Stablewskiego osobnem pismem pięknie podziękował.

#

W sprawie zaprowadzenia wyłącznego języka niemieckiego z władzami a usunięcia przez to w sprawach urzędowych języka polskiego odbył się wiec w Poznaniu urządzony przez redakcye wszystkich trzech pism Poznańskich politycznych Kuryera Poznańskiego, Dziennika Poznańskiego i Orędownika, a zwołany przez delegatów wszystkich powiatów. Wiec odbył się na sali Bazarowej przy znacznym udziale publiczności ze wszystkich stron, a nawet Prus. Przewodniczył na nim pan Zygmunt Szułdrzyński z Lubacza, a mowy mieli pan Bukowiecki, Henryk Krzyżanowski, dr Władysław Niegolewski, pan Danielewski tak zwany Majster od Przyjaciela Ludu a obecnie redaktor Gazety Toruńskiej i wieśniak spod Pleszewa Durlak, który zadziwił wszystkich swoją łatwością wysławiania i przytomnością umysłu. Skutkiem tego wiecu była najprzód manifestacya wspaniała wobec rządu i innoplemieńców a dająca wyraz przywiązania naszego do języka, a następnie adres do Izby Panów, aby nie przyjmowała tego projektu. Miejscowy pleban był także na tym wiecu.

#

Dnia 6 lipca stawał miejscowy pleban na termin w Rawiczu wskazany o mowę w lutym na wiecu polsko-katolickim w Poniecu, jakoby w niej podał fałszywe fakta w celu podburzania ludzi, podczas gdy tylko mówił w ogólności o szkole i jej stosunku do Kościoła, do państwa i do rodziny. Kolegium sądowe składało się z 3 sędziów. Miejscowy pleban sam się bronił i został wskazany na 300 marek kary czyli 100 talarów i koszta. Tak samo przez Sąd Apellacyjny Poznański został wskazany X. Blümel mansyonarz z Ponieca za mowę mianą na wiecu w Krobi, pomimo że w pierwszej instancyi przez Sąd Gostyński całkiem został uwolniony.

#

Dnia 9 lipca odbyło się w Drobninie poświęcenie figury św. Jana Nepomucena, którą JW. Pani Jadwiga z Modlibowskich Rychłowska dziedziczka Drobnina własnym kosztem postawiła w miejsce starej już czasem zużytej. Uroczystość odbyła się bardzo solennie. W procesyi najpierw z obrazami i chorągwiami poszliśmy wszyscy od dworu do figury przy śpiewani pieśni o św. Janie Nepomucenie, następnie miał miejscowy pleban stosowną przemowę, potem poświęcił figurę, odśpiewano następnie Litanię do św. Nepomucena, potem jeszcze pieśni i procesyą znów napowrót do dworu.

#

W miesiącu czerwcu została wyremontowana dzwonnica, która się całkiem już chwiała, tak że niebezpieczeństwo już groziło dzwonom. Restauracya została dokonana przez dominium dóbr Oporowskich, na którym ciąży na mocy ciągłej obserwacyi ciężar budowlany Kościoła i dzwonnicy w całkości. Z polecenia dominium dokonał bardzo zręcznie roboty Marcin Ratajczak stelmach dominialny, który nigdzie nie uczywszy się ciesielstwa przez wrodzony talent i ćwiczenia doszedł do tego, że najtrudniejsze roboty ciesielskie wykonuje sam, stawia dachy, robi wiązania i tak też około dzwonnicy tutejszej dokonał roboty. Przy tej sposobności zdjęto także dzwon pęknięty.

#

Pan Bóg dał tego roku po bardzo niekorzystnej bo zimnej wiośnie ładne urodzaje mianowicie pszenice, grochy, owse są piękne. Żyto w pewnej części zmarzło, tak że wiele kłosów czczych. Na żniwa także Pan Bóg dał piękny czas, jak go już dawno nie było. Zanosi się także na dobry plon kartofli i buraków.

#

W miesiącu marcu został zrzucony i zmieniony budynek dla inwentarza mieszczący w sobie obory, stajnie i inne chlewy, będący tuż przy probostwie. Przez zniesienie tego budynku ogród się powiększył i probostwo zyskało na widoku. Parkan z desek topolowych dał miejscowy pleban z topoli mu przez dominium ofiarowanych. W tym roku także pleban miejscowy zasadził w ogrodzie 6 szczepów jabłkowych, 6 gruszkowych i 5 rynglodowych zielonych, które zakupił w Wielkiej Łęce w dobrym gatunku.

#

Od 1 kwietnia zmienił się przy tutejszym Kościele organista. Na miejsce Kaźmierza Pląskowskiego, który był organistą wcale dobrym przez 2¾ roku sam podziękował za posadę tutejszą, czego teraz na bruku siedząc w Gostyniu żałuje, nastąpił Jan Chudyszewicz spod Żnina.

#

W tym roku pierwszy raz miejscowy pleban nie bierze kopczyzny w słomie z pola, tylko według ugody zawartej w roku 1869 będzie pobierał tylko w ziarnie i to za 8 kop żyta i 8 kop owsa 48 szefli żyta i 64 szefli owsa.

#

Dnia 12 sierpnia pan Kajetan Morawski z Jurkowa jako opiekun obłąkanego Stanisława Morawskiego współwłaściciela dóbr Oporowskich i pan Kazimierz Chłapowski z Kopaczewa jako plenipotent jeneralny X. Maryana Morawskiego współwłaściciela dóbr Oporowskich udali się do Leszna i tam przed notaryuszem Pohle przyznali Kościołowi w Oporowie należące mu się meszne i kopczyznę zamienioną na ziarno i zezwolili na zahipotekowanie takowego na dobrach Oporowskich. Miejscowy pleban był przy tej czynności obecny.

#

Na dniu 25 sierpnia została rozwiązana przez rząd w osobie Landrata Krobskiego z Rawicza pana Szopis Kongregacya XX. Filipinów pod Gostyniem. Kongregacya broniła przez wszystkie instancye swej egzystencyi, w końcu udał się do cesarza. Wszystko jednak okazało się napróżno. Ludu a ten dzień mnóstwo się do Kościoła zeszło, proboszcz Kongregacyi X. Preibisz zaprotestował przeciw rozwiązaniu Kongregacyi i powiedział że tylko ulega gwałtowi. X. dziekan Krygier nie chciał oddać kluczy do Kościoła, uległ tylko gwałtowi wydając je. Z fundatorskiej familii byli pan Ignacy Mycielski i pan Józef Mycielski z Ponieca, którzy także swój protest założyli. Xięża porozjeżdżali się następnie, a lud długo nie chciał się rozejść i dopiero za perswazyą księży powoli z płaczem się rozszedł. Tak zakończyła swój byt Kongregacya, która przez 200 lat dawała przykład piękny pobożności, cichej pracy na kazalnicy i w konfesyonale, miłosierdzia względem ubogich. Kiedy rząd zajrzał do rachunków Kongregacyi i zobaczył liczne pozycye na pożyczki dawane potrzebującym i jałmużny rozdawane, wyrzekł: „Das war ja eine polnische Bank”.
Filipini podobno mają zamiar osiedlić się w Galicyi, obecnie rozproszyli się w okolicy Gostynia. Miejscowy pleban ostatni raz był u nich na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdzie mnóstwo ludu się zeszło. Familia fundatorska stara się o utrzymanie choć jednego kapłana przy Kościele.

#

Smutek wielki spotkał sąsiednią parafię Żytowiecką, albowiem 16 sierpnia został wywieziony poza granice Xięstwa tamtejszy proboszcz wskutek wytoczonego mu procesu o udzielanie dyspensy małżeńskiej i o wyrażenia na kazaniu powiedziane. Tym smutniejsza to sprawa, że przez własnych parafian został zadenuncyowany. Od wypadku procesów, które na 12 i 14 września zaplanowano zależeć będzie dalsze osierocenie tej parafii, a niebezpieczeństwo mu grożące jest wielkie. Na jego intencyą parafianie jego zamawiają w Oporowie liczne msze święte.

#

Dnia 29 sierpnia przybył do Oporowa X. biskup Janiszewski Suffragan Poznański i odwiedził Panią Referendarzową Morawska, miejscowego proboszcza, oglądał Kościół, który mu się bardzo podobał. Na wyjezdnem udzielił w kaplicy dworskiej biskupiego błogosławieństwa paniom Morawskim i wszystkim domownikom. Przybyli do Oporowa złożyć uszanowanie X. biskupowi Janiszewskiemu X. Blümel, X. Fligierski i X. Nowakowski z Ponieca. Xiądz biskup zawsze górował nad innemi intelligencyą, dzisiaj urósł duchowo w czasie prześladowania. Poglądy jego na sprawy Kościoła i sprawy społeczne prawdziwie biskupie. Obecnie udaje się do swego mieszkania w Poznaniu całkiem z mebli ogołoconego, aby tam niejakiś czas mieszkać, albowiem co niedaj Boże grozi mu wywiezienie z granic Xięstwa wskutek złożenia go z urzędu, a jakie mu już wytoczono w trybunale do spaw kościelnych.

#

Po dość licznych deszczach nastała jesień ciepła, śliczna. Uprawa roli i zasiewy tego roku wszystko dla łatwej uprawy się ukończyły i dla wybierania kartofli czas nastał bardzo piękny. Sprzęt kartofli tegoroczny dobry, również jak buraków.

#

W miesiącu październiku tego roku zostały sprawione nowe ławki w liczbie 10 w dwóch rzędach po 5 w środku Kościoła. Robił je stolarz Bątkiewicz z Ponieca za cenę 100 talarów bez malowania. Za malowanie tych 10 ławek i dwóch jeszcze innych odebrał malarz Sroka z Leszna 25 talarów, tak że te ławki kosztują ogółem 125 talarów. Pewien dobrodziej ofiarował na sprawienie powyższych ławek 100 talarów, a 25 talarów złożyli państwo Rychłowscy z Drobnina za zajmowane przez siebie dwie przednie ławki i tym sposobem koszty zostały całkiem pokryte. Przy tej sposobności kazał także miejscowy pleban odnowić trumnę do katafalku, malować olejno klęcznik w zakrystyi i szafę do akt kościelnych, a nadto posrebrzyć obłoczki otaczające spód kielicha stojącego na szczycie ołtarza.

#

Dnia 6 września był miejscowy pleban na wiecu prowincyonalnym polsko-katolickim w Poznaniu odbytym na sali Bazarowej. Zebrało się nań około 1500 osób z różnych klas społeczeństwa. Przewodniczył wiecowi pan Alfred Koczorowski z Dębna ze wszech miar zacny obywatel. Mowy mieli pan Henryk Krzyżanowski bardzo świetną, pan dr Chłapowski Franciszek o Czytelniach, X. dr Wartenberg proboszcz z Pawłowa o szkolnictwie, X. dr Kantecki redaktor naczelny Kuryera Poznańskiego o dziennikarstwie. Wszyscy bardzo zadowolnieni wrócili. Miejscowy pleban podał wniosek, który został jednogłośnie przyjęty, aby corocznie w jesieni w Poznaniu odbywał się wiec prowincyonalny polsko-katolicki.

#

Tegoroczny odpust Poświęcenia Kościoła odbył się bez okolicznych Kapłanów, już to że obie sąsiednie parafie Pawłowicka i Żytowiecka nie mają pasterzy, już to że bywanie na odpustach jeszcze dotąd pod prokuratorem Leszczyńskim nie całkiem bezpieczne. Chociaż w całej dyecezyi z wyjątkiem naszego tu zakątka bywają już na odpustach Kapłani wskutek wyroków Trybunału Berlińskiego i Sądu Apellacyjnego Poznańskiego i Bydgoskiego, które bytności na odpustach nie uznały za karygodną i za podpadającą pod prawa majowe. Komunikowało w ten odpust przeszło 100 osób. Kazanie miał miejscowy proboszcz na temat co czynić trzeba wiernym, gdy Najświętszy Sakrament jest wystawiony na ołtarz.

#

Ponieważ drzewo Krzyża misyjnego na cmentarzu przy Kościele spróchniało, przeto na dniu 26 października roku bieżącego został nowy Krzyż postawiony na który drzewo dało dominium Oporowskie, a robotę zręcznie i skrzętnie wykonał stelmach dworski Marcin Ratajczak. Do Krzyża figura została przybita dawniejsza, którą przed kilkunastu laty Panna Rozalia Morawska sprowadziła z Tyrolu.

#

Co do jeżdżenia do chorych dziwna praktyka w parafii Oporowskiej się wkradła, bo kiedy dominium Drobnin i Bielawy zawsze przysyłały konie po proboszcza do chorego, do reszty chorych w parafii jeździł miejscowy pleban własnemi końmi. Nadużycie wkładające wielki ciężar na probostwo Oporowskie dawania koni do chorych parafii z wyjątkiem Drobnina i Bielaw podobno się wkradło za jednego z poprzednich proboszczów Oporowskich, tj. za X. Chełkowskiego, który później został biskupem Suffraganem Poznańskim. Tenże miał zwyczaj dawania własnych koni do chorych, bo nie chciał lichemi końmi pomału się wlec i tak to nadużycie krzywdzące probostwo się zakradło. Obecny miejscowy pleban niechętnie ponosił ten ciężar i dlatego dla zaprowadzenia jednostajności porządku ogłosił na dniu 26 listopada roku bieżącego w niedzielę ostatnią po Zielonych Świątkach, że odtąd inaczej nie będzie jeździł do chorych jak przysłanemi po niego końmi czy to przez dominium właściwe dla ludzi zostających w pańskiej służbie, czy też przez właścicieli roli. Tylko tym zaś da własne konie do chorego, którzy ani nie zostają w służbie dominialnej, ani też nie mają własnej posiadłości w roli. Ileż to ciężaru i niewygody przyczyniało to jeżdżenie własnemi końmi do chorych proboszczowi miejscowemu i to nie na mocy żadnego obowiązku prawnego, ale tylko na mocy nadużycia. A potem w razie gdyby proboszcz albo nie miał koni a domu albo koń by zachorował, na jakież niebezpieczeństwo umierania bez Sakramentów chory bywał narażony. Podobne nadużycie musiało być usunięte i miejscowy proboszcz sądzi, że się przysłużył tem bardzo probostwu Oporowskiemu i swoim następcom. Niech ci przynajmniej we mszy świętej i we wymieniankach o duszy Vladislai sacerdotis pamiętają.

#

Wskutek osierocenia parafii Żytowieckiej przez wywiezienie gwałtowne jej proboszcza X. Zinglera dzieci z jego parafii, tj. ze wsi Wielkiej Łęki , Małej Łęki i Grodziska zaczęły chodzić na naukę religii do oporowa w celu przygotowania się do pierwszej spowiedzi. Przyszło ich przeszło 40, które z dziećmi Oporowskiemi stanowią sporą liczbę przeszło 60 dzieci. Nauka odbywa się w szpitalu. Chodzą dzieci bardzo pilnie.

#

W roku zeszłym odbyły się odpusty oba bez proszonych sąsiednich Kapłanów z obawy, aby ich nie pociągnięto za to, że w obcym Kościele sprawowali czynności kapłańskie przed kratki sądowe, jak to się stało miejscowemu proboszczowi na odpuście w Poniecu. Ponieważ jednak Sąd Kościański i obydwa sądy apellacyjne w Poznaniu i w Bydgoszczy uwolniły księży oskarżonych o sprawowanie czynności duchownych na odpustach, przeto zaczęto śmielej znów jeździć na nie i ponieważ odpusty formalnie z Kapłanami z sąsiednimi odbyły się w Kąkolewie i Osiecznie, przeto miejscowy pleban zaprosił na odpust Niepokalanego Poczęcia sąsiednich Kapłanów do pomocy. Już dzień poprzednio zostało wysłuchanych przeszło 100 osób bo i X. Nowakowski emeryt z Ponieca pilnie słuchał, a nazajutrz wysłuchano 300 osób, razem około 400 osób komunikowało w tym dniu. Słuchano do trzeciej godziny. Celebrował sumę X. dziekan Krygier ze Siemowa, kazanie powiedział X. Drwęcki proboszcz z Kąkolewa, wotywę miał miejscowy pleban, a oprócz tego było jeszcze 6 księży z okolicy, tak że odpust odprawił się z wielką solennością. Ludu było takie mnóstwo z okolicznych parafii, jak dawno nie pamiętają. Podczas sumy dziewczęta wiejskie śpiewały mszą łacińską, dobrze wyćwiczoną. Nieszpory odbyły się już dość późno wieczorem. Chwała Bogu za to, że bez przeszkód pozwolił odprawić całą uroczystość tak podnoszącą ducha i serce, gdzie tyle osób w Sakramencie Pokuty pojednało się z Panem Bogiem.

#

Kilka dni przed świętami schwycił mróz kilkunastostopniowy i trwał przez wszystkie trzy święta, ale potem tak sfolgował, że całkiem prawie wiosenne powietrze się zrobiło i trwa ciągle jeszcze do 10 stycznia.

#

W dzień Młodzianków był miejscowy pleban w Poznaniu na uczcie, którą młodzież wychowana w zakładzie X. Prałata Koźmiana Kanonika Katedralnego Poznańskiego i Protonotaryusza Apostolskiego temuż wyprawiła w Bazarze. Zebrało się 80 osób na nią, tj. osób poważnych wiekiem zostających w bliższej styczności z X. Prałatem, młodzieży wychowanej w zakładzie i Kapłanów, którzy byli zatrudnieni w zakładzie wychowawczym X. Koźmiana, który następnie przez rząd zamknięty został na początku walki kościelnej. Urządzili tę całą uroczystość pan dr Franciszek Chłapowski obecnie wybrany poseł odolanowsko-ostrzeszowski na sejm pruski i pan Stanisław Morawski z Jurkowa. Przy wnijściu do wielkiej sali Bazarowej miał przemowę do X. Prałata pan dr Chłapowski i ofiarował mu 8000 marek zebranych na stypendyum dla uczących się młodzieńców, mające nosić imię X. Prałata Koźmiana, mające być dane pod zarząd Towarzystwa Naukowej Pomocy. Suma ta ma podobno wzrosnąć do dziesięciu tysięcy marek. Nastąpiła uczta sama potem, na której X. Prałat na zdrowie swoje wzniesione przez dra Chłapowskiego bardzo pięknie odpowiedział mową trwającą przeszło 10 minut. Mowa ta została następnie wydrukowana w piśmie „Warta”. Nastąpiły także potem i inne zdrowia. Na sali wisiał portret X. Prałata malowany przez malarza Bochenka z Berlina.


WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.01 5,101,941 Unikalnych wizyt