Grudzień 05 2022 06:30:32
Nawigacja
· Strona główna
· FAQ
· Kontakt
· Galeria zdjęć
· Szukaj
NASZA HISTORIA
· Symbole gminy
· Miejscowości
· Sławne rody
· Szkoły
· Biogramy
· Powstańcy Wielkopolscy
· II wojna światowa
· Kroniki
· Kościoły
· Cmentarze
· Dwory i pałace
· Utwory literackie
· Źródła historyczne
· Z prasy
· Opracowania
· Dla genealogów
· Czas, czy ludzie?
· Nadesłane
· Z domowego albumu
· Ciekawostki
· Kalendarium
· Słowniczek
ZAJRZYJ NA


GŁOS W SPRAWIE GERMANIZACJI W POWIECIE LESZCZYŃSKIM W II POŁOWIE XIX WIEKU

................................................................

Z pod Osieczny.

Powiat leszczyński, leżący na pograniczu Ślązka, należy do powiatów zniemczonych. Niemcy mają nad Polakami liczebną przewagę w Lesznie, Rydzynie, Święcichowie, Niem. Wilkowie i Murkowie (Wilkowo i Murkowo sprzedał na kolonizacją p. Rekowski, który się ożenił z p. Melanią Stablewską).
Polacy, zamieszkujący te parafie, powoli się germanizują, gdyż nawet nabożeństwo odbywa się po niemiecku. W szkołach uczą religii tylko po niemiecku, to też dzieci polskich rodziców często nie umieją mówić dobrze po polsku, a rodzice niedbali jeszcze się z tego cieszą i twierdzą, że polska mowa jest niepotrzebna, gdyż i w kościele polskiego nie ma nabożeństwa. Spotyka się tu wiele polskich nazwisk jak: Budziński, Andrzejewski, Smolski, Omoński itd., których właściciele po polsku mówić nie umieją.
Z polskich parafii świerczyńska jest największa, niestety! na 15 wsi tylko jedna należy do Polaka, a wszystkie do Niemców. Do kolonizacji należy Belęcin i Karchowo, już rozparcelowane nabyto od pani Mieczkowskiej, bez potrzeby, bo jej zięć, dziedzic Klonówca, p. Cioromski chciał nabyć Belęcin, ale dla kilku marek teściowa wolała sprzedać Niemcom, którzy dziś utworzyli 42 osady i założyli karczmę, gdzie lud polski się rozpija. Gdyby było między ludem więcej oświaty, nie nosiliby zapewne obcym pieniędzy; wina to jest tych, którzy się o oświatę ludu nie starają. Na wiecach i zebraniach uchodzi niejeden za wielkiego patriotę, ale u siebie w domu nic nie czyni dla dobra ludu. Każdy majętniejszy rodak powinienby dla swoich ludzi zapisać najmniej dwie gazety ludowe polskie, które są tak tanie, a które rozbudziłyby wśród ludu ducha polskiego. A gdzie lud oświecony, tam nie pozwoli się za nos wodzić przy wyborach niemieckim ekonomom.
I Kleszczewo po Zakrzewskim, który poprzednio sprzedał Bojanice Müllerowi z Górzna, chociaż objął majątek niezadłużony, przeszło w obce ręce; dziś żyje p. Z. skromnie sobie w Wrocławiu, szkoda, że dawniej tego zaniedbał.
Świerczyna, obejmująca z folwarkami, 5400 mórg obszaru, a nabyta przez barona Heydenbrandta przed rokiem na subhaście, była czysto polska, dziś ma już 5 niemieckich rodzin, a podobno od nowego roku ma przyjść więcej Niemców; polskich urzędników zaraz po sprzedaży oddalono.
Ojciec Karola Modlibowskiego, Nepomucen, kiedy Wielkopolskę zajęli Prusacy, zaraz sprowadził niemieckich kolonistów i dał im wielką wieś Krzyminiewo; polskich chłopów wypędził, podobno dlatego, iż mu pańszczyzny regularnie nie odrabiali, wieś tę zamieszkuje dziś 650 mieszkańców, samych lutrów i Niemców. A syn utracił Świerczynę. Poszedł śladem swego ojca, oddawszy Niemcom wszystko, co posiadał. Oto patryotyzm niektórych naszych posiedzicieli, którzy Żydów wzbogacają, a ojcowiznę tracą i jeszcze chcą uchodzić za przywódców ludu. Czytając codziennie nieomal w gazetach, jak nasi panowie jeden po drugim wsie sprzedają przychodzimy do przekonania, iż obecnie przyszłość naszej ojczyzny zawisła głównie od mieszczaństwa i włościan.
Nasi panowie w Galicyi o Ślązk austryacki wcale nie dbają, a u nas wielu ze sfer wyższych nie wykonuje obowiązków narodowych. Tylko na Boga i własne siły liczyć nam wypada. Niech tylko nasza inteligencya wspiera polskich kupców i przemysłowców, a nie żydowskich, jak dotychczas, wnet nasze miasta zakwitną i rodacy porosną w pierze. Za przykładem inteligencyi pójdzie cały lud polski. Niech tylko ci z większych posiedzicieli, którzy się dobrze gospodarzą, pogardzają kolonizatorami i nie dopuszczają ich do przewodzenia ludowi, wtedy zyska na tem sprawa narodowa.
Słusznie pisze „Dzien. Kuj.”, iż zakładanie nowych gazet w miastach jak: Poznań, Gdańsk, Toruń jest zbyteczne, przecież tam istniejące gazety za wiele abonentów i ogłoszeń nie mają. Nowe gazety powitalibyśmy z radością w takich miastach jak: Gniezno, Krotoszyn, Ostrów, Grudziądz, Chełmno, Królewska Huta, Katowice itd. I w Lesznie polska gazeta byłaby potrzebna, gdyż wielu Polaków czyta i umieszcza ogłoszenia w tutejszym „Lissaer Tageblacie”, przez co jeszcze bardziej się niemczą. Nie wiem, czy dla Mazurów w Prusach Zachodnich istnieje polska gazeta ewangelicka w duchu polskim. Przed założeniem „Gaz. Gdańskiej” o Polakach w Gdańsku było mało słychać, a dzisiaj się skupiają około tej gazety. Tak byłoby i w innych miastach, a nie szłoby tyle pieniędzy za ogłoszenia w obce ręce i duch polski by się obudził tam z letargu. Niech to sobie rozważą ci, co chcą zakładać nowe gazety.

J.F.

Źródło: „Dziennik Kujawski”, nr 192 z dnia 24 sierpnia 1894.

________________________________________________

Komentarz:

Z artykułu sygnowanego inicjałami J.F., a zamieszczonego w „Dzienniku Kujawskim”, płynie sporo żalu, skierowanego przeciw właścicielom ziemskim powiatu leszczyńskiego, a szczególnie majątków z okolic Osiecznej. Jest w tych słowach sporo racji, ponieważ rzeczywiście w II połowie XIX i na początku XX wieku żywioł niemiecki na tych terenach wyraźnie okrzepł, a jego siła ekonomiczna i co za tym idzie możliwości w wielu dziedzinach życia wydatnie wzrosły. Trudno jest jednak zgodzić się ze wszystkimi argumentami, które autor przytacza. Mało tego, w niektórych przypadkach brakuje dla przedstawionych faktów rzetelnego poparcia źródłowego, statystycznego i demograficznego. Autorowi brakuje również pełnego rozeznania w realich, które wtedy obowiązywały. Pruskie władze zaborcze konsekwentnie realizowały swoją politykę germanizacyjną, przeznaczając na nią ogromne środki finansowe, co musiało przynieść przynajmniej częściowe sukcesy. Nie udało się z kulturkampfem, to sięgnięto po inne metody: od roku 1886 działała Komisja Kolonizacyjna, a w roku 1894 utworzono Związek Marchii Wschodnich, przez Polaków zwany Hakatą. Zakładano banki, różne towarzystwa oświatowe i kulturalne, fundacje i partie polityczne. Był to ogrom sił i środków, z którymi Polacy nie zawsze mogli sobie poradzić.
Nie jest moim celem obrona tych właścicieli ziemskich, którzy polską ziemię sprzedawali w obce ręce. Ważne jednak jest to, aby pamiętać o wszystkich przyczynach, które miały wpływ na takie decyzje. Nie zawsze bowiem kryła się za tym chęć zysku. W niektórych przypadkach skutkowało to również towarzyską i rodzinną infamią.
Autor artykułu przeinacza również pewne fakty. Podaje na przykład, że Niemców do Krzemieniewa sprowadził Nepomucen Modlibowski. Jest to oczywistą nieprawdą, ponieważ zostali oni sprowadzeni już w roku 1754 przez Józefa Skarbka z Malczewa Malczewskiego, otrzymując zresztą od niego stosowny przywilej. Podobnie jest z liczbami odnośnie mieszkańców niektórych wsi dzisiejszej gminy Krzemieniewo. Są one bardzo nieprecyzyjne z tendencją do przesady. Jest oczywiście prawdą, że żywioł niemiecki na tym terenie (dzisiejszy obszar gminy Krzemieniewo) aż do roku 1918 był stosunkowo liczny, ale nigdy nie było tak, że osiągał przewagę nad mieszkającymi tu Polakami.

Dla przykładu: w roku 1888 na terenie obejmującym dzisiejszy obszar gminy Krzemieniewo mieszkało:

- w gminach wiejskich: 3258 osób (z tego 591 mieszkańców to Niemcy),
- na terenie obszarów dworskich: 2907 (z tego 245 mieszkańców to Niemcy),
- w wymienianym w artykule Krzemieniewie było 602 osób (z tego 485 to Niemcy),
- w wymienianej w artykule wsi Bojanice było 267 osób (z tego Niemców tylko 28),
- na terenie obszaru dworskiego Bojanice 267 osób (z tego 28 Niemców),
- na terenie obszaru dworskiego Belęcin 233 osób (z tego 21 Niemców),
- w Karchowie żyło 189 osób (w tym Niemców 23).

W roku 1905, czyli po prawie dwudziestoletnim okresie istnienia i działania Komisji Kolonizacyjnej, dzisiejszy obszar gminy Krzemieniewo zamieszkiwało:

- w gminach wiejskich: 4025 osób, z których 949 było narodowości niemieckiej,
- na terenie obszarów dworskich: 2634 osoby, z tego 277 to Niemcy,
- w samym Krzemieniewie: 697 osób, z których 596 było narodowości niemieckiej,
- w wymienianej w artykule wsi Bojanice 176 osób, nie było żadnego Niemca,
- na terenie obszaru dworskiego Bojanice 240 osób, z tego 69 Niemców,
- we wsi Belęcin Stary 273 osoby, z tego 21 Niemców,
- we wsi Zedlitzwalde (Belęcin Nowy – powstały po parcelacji majątku Belęcin wśród kolonistów) 311 osób (w tym 249 Niemców),
- w Karchowie 199 osób (Niemców 17).

Na pewno artykuł ten wpisywał się w ówczesny nurt walki o polskość, a jego autor (prawdopodobnie Józef Filipowicz – mieszkaniec Świerczyny, później Garzyna) miał czyste i dobre intencje. Żył tym, co się wtedy w Wielkopolsce działo, odbierał to jak potrafił i próbował robić to, co do niego należało – bronić polskiej ziemi i narodu, którego był przedstawicielem.

12.02.2009
JK

____________________________________________

Zobacz:

DAWNO TEMU W KRZEMIENIEWIE - krótkie przypomnienie o sprowadzeniu Niemców do Krzemieniewa, ich populacji i gospodarce do 1918 roku


WARTO ZOBACZYĆ
Dwór Drobnin

Kościół Pawłowice

Dwór Oporowo

Kościół Drobnin

Pałac Pawłowice

Kościół Oporowo

Pałac Garzyn

Dwór Lubonia

Pałac Górzno
Wygenerowano w sekund: 0.01 5,102,013 Unikalnych wizyt